Był piękny wiosenny poranek pod Przemyślem. Wyszedłem z hotelu zrobić 400-metrówki. Ważny trening w moim planie. Czułem ciężki żołądek przez wczorajszą mięsną kolację. Dwa kilometry roztruchtania i pitstop w krzakach. Ulga, ale częściowa. Walka. 400m w maksymalnym tempie i znowu krzaki. Przepraszam za dosłowność. Sram i rzygam dalej niż widzę. Czuję w ustach wczorajszą kiełbasę. Wracam z podkulonym ogonem. Trening poszedł w diabły.
wtorek 18, marzec, 2014





Książka Richa Rolla jest motywującą historią, gdzie opisujący swoje życie bohater obiera dość skrajne drogi. Bywał totalne zagubiony w życiu i miewał skrajnie poważne problemy z alkoholem i nie tylko, ale ostatecznie udało mu się wziąść spawy w swoje ręce i nie pozwolić, by życie przepłynęło mu razem z procentami gdzieś miedzy palcami.W późniejszym czasie kiedy Rich dobija już do 40-stki jest już ‘ustatkowany’ (czy może uziemiony/skostniały) postanawia ruszyć się i zrobić znów coś z sobą.
Nasza biegaczka i właścicielka kilinarno-biegowego
Mors – człowiek występuje stadnie w okolicach odkrytych zbiorników wodnych. Jego kontakt z wodą charakteryzuje się wzmożonym entuzjazmem i nadpobudliwością ruchową.