Przez wszystkie lata biegania uzbierałem mały worek ze szlakami, które jako prywatne projekty chcę realizować. To właśnie wtedy spełniam się jako człowiek, biegacz. Odkrywam wrażenia i piękno natury. Uczę się, poznaje siebie i granicę strachu.Tym razem wybrałem się na Słowację do ‘’naszych wspólnych ‘’ cudownych Tatr. Głównym celem miała być kompletna Magistrala Tatrzańska długości siedemdziesięciu dwóch kilometrów. No właśnie miała być. Czytaj dalej
piątek 3, sierpień, 2018

Letni piątkowy wieczór. Wioska w środkowej Turyngii – Fröttstädt. Wysiadam z regionalnego pociągu, kursującego regularnie na trasie Erfurt – Eisenach. Uderza mnie ciepło wiejskiego klimatu. Lokalne powietrze ukaja duszę. Wystarczyło pięć minut, aby dotrzeć do miasteczka biegacza. Wszystko idealnie wkomponowane w krajobraz. 



Oaza spokoju na Rynku w Rzeszowie odczuwalna była od pierwszej minuty mojego pobytu w tym mieście. Spontaniczna decyzja o starcie na dystansie 115km napawała mnie optymizmem oraz obawami. Pierwsze jaskółki pojawiły się już tej wiosny, ale ciągle jeszcze to nie jest to. Zawsze chciałem pojawić się na Podkarpaciu i gdy tylko nadarzyła się okazja, wykorzystałem ją. Bieg zaczyna się w środku nocy i kończy w dzień. I tak właśnie na dwie części ten bieg mogę podzielić. Noc i dzień. 
Jezioro Hohenwarte, które wije się jak wąż, zwane morzem Turyngii, a nawet fjordami znajduje się w zielonym sercu Niemiec – Land Turyngia. Dookoła Jeziora prowadzi szlak Hohenwarte Stausee Weg o długości około 70km i przewyższeniu około 2000+/-2000. Szlak ten na oku miałem już od dawna, ale dopiero teraz nadarzyła się okazja, aby go zaatakować.