Zacznę od tego, że do końca nie wiedziałem o czym pisać w tej relacji. Udział w tym biegu miał być dla mnie przysłowiową wisienką na torcie tegorocznych startów. Niestety, w dużej mierze z przyczyn ode mnie niezależnych, nie do końca tak się stało. Biegnąc dwa tygodnie wcześniej maraton we Wrocławiu nabawiłem się kontuzji, która dokładnie na sześć dni przed startem w Beskid Ultra Trail (dalej będę posługiwał się skrótem BUT) skutkowała lekko spuchniętym i dosyć mocno obolałym lewym kolanem. Na szczęście zimne okłady i żel przeciwzapalny podziałały na tyle skutecznie, że w dniu startu w okolicach kolana czułem tylko lekki dyskomfort. Czytaj dalej
wtorek 8, październik, 2013









